czwartek, 22 kwietnia 2021 Imieniny: Kazimierz, Łukasz

Komendant: Dobra atmosfera i „zero tolerancji”

Z uwagi na specyfikę Skawiny, utrzymujemy zasadę „zero tolerancji”. Żeby pozostać przy tym poziomie bezpieczeństwa, policja musi ją stosować, przede wszystkim wobec grup związanych ze środowiskiem pseudokibiców – tłumaczy Marek Kowalik, od czerwca 2016 roku, komendant komisariatu policji w Skawinie.

Jak rozwijała się pana kariera zawodowa? Od policjanta do komendanta.

– Służbę rozpocząłem w 1997 roku. Od początku byłem związany z terenem powiatu krakowskiego. Początkowo pracowałem osiem lat w zabierzowskim komisariacie, potem w Komendzie Powiatowej Policji w Krakowie – w pionie przestępczości gospodarczej. Pełniąc służbę w KPP skierowano mnie do Wyższej Szkoły Policji w Szczytnie, którą ukończyłem w 2007 roku. Następnie zostałem powołany na stanowisko zastępcy komendanta komisariatu w Skale. Po pół roku służby zostałem komendantem w Słomnikach. Od 1 czerwca 2016 pełnię obowiązki komendanta największego komisariatu policji w powiecie krakowskim.

Przestępczość w Słomnikach i Skawinie to dwa zupełnie oddzielne tematy. Już na samym początku pana pracy w naszym mieście miało miejsce zabójstwo. Potem mężczyzna zatrzymany do kontroli drogowej, uciekał przed policjantami oddając w ich kierunku strzały.

– Już wcześniej znałem specyfikę Skawiny.

Jest „słynna” w Słomnikach?

– Nie. Codziennie mamy telekonferencje z wszystkimi komendantami powiatu krakowskiego i wymieniamy się informacjami. To przynosi duże korzyści, bo wiemy, co dzieje się w sąsiednich jednostkach policji, jakiego rodzaju przestępstwa występują, jak działają sprawcy – to pozwala na szybsze reagowanie na występujące zagrożenia, zaplanowanie działań wyprzedzających, prewencyjnych celem ustalenia i zatrzymania ewentualnych sprawców przestępstw lub wykroczeń. Oczywiście, Skawina w skali powiatu jest terenem dość specyficznym, bo często zdarzenia, które mają miejsce w tym mieście, nie pojawiają się w miejscowościach sąsiednich. Komisariat w Słomnikach obsługiwał trzy gminy: jedna była typową „sypialnią”, druga to teren rolniczy. W samych mieście Słomnikach jest jedno niewielkie osiedle z blokami. Występuje tam więc inny rodzaj przestępczości. Mniej jest grup związanych ze środowiskiem pseudokibiców czy spraw związanych z narkotykami. Mieliśmy jednak choćby podwójne zabójstwo czy zdarzenie z użyciem niebezpiecznych przedmiotów. Pojawiały się też grupy pseudokibiców, choćby z Krakowa. Natomiast 20 lat służby uczy doświadczenia. Trzeba się zderzyć z nowymi sprawami.

W Skawinie to było zderzenie ze ścianą?

– Nie. Warto zaznaczyć, że nie jestem tutaj sam. Funkcjonariusze Komisariatu Policji w Skawinie to w większości doświadczeni policjanci, mieli w przeszłości i mają dzisiaj do czynienia z różnymi  zdarzeniami. Ich rozpoznanie doprowadziło m.in. do ustalenia sprawców bójki ze skutkiem śmiertelnym niedaleko siedziby straży miejskiej, doprowadzenia do zastosowania tymczasowego aresztowania wobec zatrzymanych. Trudno jednak tę sprawę porównywać z innymi, które miały miejsce w przeszłości. To był tragiczny zbieg okoliczności.

A jeśli chodzi o zdarzenie, kiedy to zostały oddane strzały w kierunku policjantów w trakcie kontroli drogowej – to mogło się zdarzyć wszędzie. Funkcjonariusze wykonywali swoje rutynowe czynności i trafili na człowieka zdesperowanego – wiedział o tym, że jest osobą poszukiwaną do odbycia kary. Całe szczęście, że nie zginął. Gdyby nie aktywność policjantów, taka sytuacja pewnie nie miałaby miejsca, a tak doprowadziła do tego, że sprawca został zatrzymany i trafił do aresztu celem odbycia kary za poprzednie przestępstwa, czekając na wyrok za opisywaną czynną napaść na funkcjonariuszy – z użyciem broni. Najważniejsze jest, że nikt nie został ranny w tym zdarzeniu.

Skawina cały czas jest znana z wysokiego poziomu przestępczości?

– To zależy. Negatywna opinia pozostała i zapewne, przez jakiś czas, jeszcze będzie się ciągnąć za Skawiną. Działania prewencyjne jednak skutkują. M.in. dzięki temu, że mamy teraz do dyspozycji większą liczbę funkcjonariuszy.

Od kiedy działają dodatkowe patrole?

– Po Światowych Dniach Młodzieży poprosiliśmy o wsparcie sił prewencji. Jesteśmy doraźnie wspierani przez Oddziały Prewencji Komendy Wojewódzkiej Policji w Krakowie.

To był pański pomysł?

– Mój i komendanta powiatowego. Nie ukrywamy, że są braki etatowe – niewielkie, ale są.

Dodatkowe patrole przyjeżdżają codziennie?

– Nie. W zależności od możliwości sił OPP KWP Kraków jak i naszych potrzeb. Poza tym, wszystko zależy od aktualnych wydarzeń na terenie gminy. Obecnie w Skawinie mają miejsce zawody czwartej  ligi piłkarskiej. Bywają u nas kibice Unii Oświęcim, Beskidu Andrychów, Cracovii, Hutnika. Można mówić, że to tylko czwarta liga, ale kibice tych zespołów przysparzają problemów, środowiska kibiców tych klubów są mocno skłócone, musimy czuwać nad bezpieczeństwem w mieście i gminie w dniu organizacji meczów.

Każdy komendant ma zapewne własny styl zarządzania komisariatem. Co charakteryzuje pański?

– Prawie 10 lat pracuję na stanowisku kierowniczym i przede wszystkim wyznaję zasadę tworzenia dobrej atmosfery w zespole. Grupa musi ze sobą współpracować, żeby osiągnąć określone cele. Nasza służba jest nietypowa, nie można mówić o czymś w rodzaju korporacji i sposobie zarządzania, jak w dużych firmach. Musi być dyscyplina, ale powiązana ze zrozumieniem, partnerstwem i stworzeniem dobrych warunków, żeby to wszystko utrzymać w ryzach. Stawianie zadań niemożliwych do zrealizowanie sprawia, że podwładni próbują szukać innych rozwiązań, niekoniecznie zgodnych z aktualnymi potrzebami jednostki.

A jeśli chodzi o kontakt policjantów ze społeczeństwem? Funkcjonariusze dostali konkretne polecenia?

– Z uwagi na specyfikę Skawiny, stosujemy zasadę „zero tolerancji”. Żeby pozostać przy tym poziomie bezpieczeństwa, policja musi ją stosować, przede wszystkim wobec grup środowisk pseudokibicowskich. W roku mieliśmy 15 czy 17 spraw związanych z posiadaniem niebezpiecznych narzędzi – maczet, noży itd. Zwracamy uwagę na kontrolę osobistą, posiadanie narkotyków. Skala zagrożenia przestępczością narkotykową w Skawinie, według mnie, jest duża.

– Jeśli natomiast chodzi o kontakt ze społeczeństwem – od stycznia w pełni weszły w życie przepisy dotyczące dzielnicowych. Mają oni pełnić funkcję bardziej prospołeczną, nastawioną na bliższy kontakt z mieszkańcami, radami osiedla itp. Nie będzie ich więcej, ale odciążamy ich od zadań, które wykonywali kosztem aktywności w terenie. Musimy przeorganizować skawińską policję.

Czytelnicy zapewne chcą pana poznać również od strony prywatnej. Zostawiamy więc pracę na drugim planie. Jak spędza pan wolny czas?

– Od 20 lat gram w piłkę halową. Mieliśmy w Komisariacie Policji w Słomnikach własną drużynę złożoną z policjantów. W Skawinie mam więcej obowiązków i trudno pogodzić mi pracę z grą. Poza tym interesuję się sportem – również teoretycznie. Ponadto, lubię piesze wycieczki po górach.

Jeździ pan na mecze?

– Bywałem na meczach reprezentacji i lokalnych klubów, ale oczywiście nie zdradzę jakich. Nie jestem „zapalonym” kibicem piłkarskim, po prostu lubię piłkę nożną i sport w ogóle. Daje mi to możliwość utrzymywania aktywności fizycznej. Siedzący tryb pracy niestety robi swoje. Ostatnio zacząłem też uczyć się języków!

Angielskiego?

– Tak. Umiałem kiedyś, ale sporo już zapomniałem. Postanowiłem władać nim biegle. Wyłącznie dla własnej satysfakcji.

Jak rodzina zareagowała na nową funkcję? W Skawinie pracy jest znacznie więcej niż na poprzednich stanowiskach.

– Rodzina mnie wspiera. Bliscy wiedzą, jaka jest specyfika mojej pracy. Zmiany to wyzwanie i są w życiu konieczne. Siedzenie w jednym miejscu dla nikogo nie jest dobre. W nowym miejscu człowiek jest bardziej aktywny. Poza tym, staram się nie przenosić spraw z pracy do domu. Jest to trudne, bo moja funkcja wiąże się ze stresem i nerwami, ale myślę, że radzę sobie nieźle.