sobota, 28 listopada 2020 Imieniny: Lesław, Zdzisław

Ponad 4 tys. pielgrzymów

W dniach 26-31 lipca trwały Światowe Dni Młodzieży w Krakowie. Ważną rolę odegrała w nich Skawina, która gościła pielgrzymów z całego świata.

Ostatecznie grupa Słowacka, największa która przyjechała do gminy Skawina i ościennych miejscowości, liczyła 3,5 tys. osób. – Do niej należy jednak doliczyć grupy, które nie były zorganizowane. Przyjechali do nas bowiem również Włosi i Francuzi, którzy mieszkali w Woli Radziszowskiej, Radziszowie, Paszkówce i Rzozowie. Kiedy jednak do wcześniej przewidzianych pielgrzymów doszli kolejni, dostaliśmy do pomocy również Libertów, Tyniec, Sidzinę i Skotniki. W całym naszym okręgu, od Jaśkowic po Libertów, mieszkało ponad 4 tys. osób. Do wcześniej wymienionych narodowości dołączyli także pielgrzymi z Rosji, Ukrainy, Hiszpanii i Hong Kongu – informuje Marek Marzec, kierownik Wydziału Edukacji, Zdrowia i Kultury, i dodaje, że zjawiła się także grupa kilku Eskimosów, której kwaterunek zorganizowano w Jurczycach.

ŚDM w Skawinie przebiegały bez większych incydentów związanych z bezpieczeństwem. – Jedynym problemem był fakt, że pielgrzymi wracali o różnych porach, niektórzy docierali do domów bardzo późno. Z tego powodu policja i straż miała dużo pracy, bo funkcjonariusze cały czas starali się pomagać w docieraniu do miejsc docelowych.

Dużym zaskoczeniem, nie tylko dla mieszkańców Skawiny, była wizyta prezydenta Słowacji Andreja Kiski. Przed rozpoczęciem ŚDM nie była ona planowana. W rozmowach ze słowackimi organizatorami oraz telewizją Lux pojawiało się nazwisko prezydenta, jednak traktowano te informacje z przymrużeniem oka. Ministerstwo Spraw Zagranicznych pierwszy raz zadzwoniło do skawińskiego urzędu w poniedziałek wieczorem. Potem telefonowało Biuro Ochrony Rządu.

Prezydent wiedząc, że Skawina jest położona blisko Krakowa, jadąc do stolicy Małopolski, chciał spotkać się bezpośrednio ze Słowakami. To było spore wydarzenie nie tylko medialne, ale również logistyczne i techniczne. Istnieją konkretne obwarowania dotyczące tego typu wizyt. MSZ sugeruje pewne rozwiązania, życzenia mają też BOR czy ochrona. Wszystko jednak udało się.

Pielgrzymi mieli zorganizowany dojazd do Krakowa. – Wiedzieliśmy, że mamy w Skawinie zorganizowane grupy 3,5 tys. pielgrzymów. Wystąpiliśmy więc z pismem do archidiecezji o przydzielenie dedykowanych pociągów – na konkretne dni i godziny. W środę, czwartek i piątek Słowacy kończyli swoje zajęcia o 12.30-13.00. Pociągi zamówiliśmy więc na godziny od 14 do 15. Tak, jak chcieliśmy, tak to zostało zorganizowane. W sobotę jednak wyjazd był obsługiwany przez autokary. Spod pomnika Jana Pawła II wyjechało osiem i dowiozło pielgrzymów aż do pętli w Skotnikach. Stamtąd było już blisko na Czerwone Maki.

Marek Marzec podkreśla, że pielgrzymi dobrze wypowiadali się nie tylko o organizacji ŚDM, ale również o samych mieszkańcach, którzy ich przyjmowali. Niektórzy odwozili swoich podopiecznych nawet do Krakowa.

W świat poszła informacja, że był u nas prezydent. Ponadto, wizytowali nas ambasador Słowacji, który jest mieszkańcem Popradu, był konsul, wicekonsul. Bardzo ciepło wypowiadali się o Skawinie. Wicekonsul powiedział nawet, że znalazł miejsce niedaleko Krakowa, gdzie można odpocząć. O Skawinie było też głośno na Słowacji, bo uroczystości transmitowano. Liczymy, że niektórzy z pielgrzymów jeszcze do nas zajrzą. Myślę, że zostawiliśmy dobry ślad. We wrześniu przyjedzie grupka organizatorów słowackich wraz z kilkoma biskupami, aby jeszcze raz podziękować za gościnę – kończy kierownik Wydziału Edukacji, Zdrowia i Kultury.

d, fot. Sławomir Trzeciak/UMiG