sobota, 19 czerwca 2021 Imieniny: Gerwazy, Protazy

Skawiński mistrz ortografii

I Dyktando Skawińskie już za nami! 20 lutego siedemdziesięciu uczestników dyktanda stanęło w szranki o tytuł Skawińskiego Mistrza Ortografii.

Tekst o skawiniance, maturzystce marzącej o karierze w mediach, przygotowany przez dra Macieja Malinowskiego, pomimo prostoty miał mnóstwo pułapek ortograficznych.

Pomimo tempa czytania nadanego przez mistrza ortografii polskiej, znalazły się wśród uczestników osoby, które świetnie poradziły sobie z tekstem. Jedenastoosobowe jury w składzie: Dominika Banaś, Katarzyna Bychawska, Ewa Jurek, Krystyna Karelus, Karolina Opatowicz, Anna Pląder, Aleksandra Sierka, Maciej Skoczyński, Karolina Tyrała, Joanna Węgrzyn, Katarzyna Woźniczka-Baran wyłoniło prace o najmniejszej liczbie popełnionych błędów ortograficznych oraz interpunkcyjnych.

Zwieńczeniem imprezy było przyznanie tytułów mistrza i dwóch wicemistrzów oraz wręczenie nagród i pamiątkowych dyplomów, potwierdzających przyznany tytuł. Skawińskim Mistrzem Ortografii 2016 r. został Pan Piotr Łoboda. Nagrodę – dotykowy czytnik e-booków Kindle Paperwhite 3 – wręczył laureatowi dr Maciej Malinowski. Drugie miejsce i tytuł I Wicemistrza Ortografii jury przyznało Panu Marcinowi Kuflowskiemu. Nagrodę, karty podarunkowe do Empiku w wysokości 250 zł, wręczył Michał Grzeszczuk, dyrektor Miejskiej Biblioteki Publicznej w Skawinie. Trzecie miejsce, równoznaczne z tytułem II Wicemistrza Ortografii zajął Pan Jerzy Panek. Na ręce II Wicemistrza nagrodę, karty podarunkowe do Empiku w wysokości 150 zł, przekazał Adam Łukasik, dyrektor Liceum Ogólnokształcącego w Skawinie.

Jednakże zanim poznaliśmy efekty pracy jury, uczestnicy dyktanda dowiedzieli się, gdzie i dlaczego w zaprezentowanym tekście czyhały pułapki oraz wysłuchali wykładu „Nie licz na spell-checker, ucz się ortografii” podczas którego poznali plusy i minusy słowników wbudowanych w edytory tekstów. Wykład przedstawił dr Maciej Malinowski. Mieli także szansę na zdobycie mniejszych nagród, uczestnicząc w konkursie zawierającym pytania z zakresu zasad pisowni m.in.: dat, wyrazów, zwrotów, tytułów. Konkurs poprowadziła Anna Szatko, zastępca dyrektora Miejskiej Biblioteki Publicznej w Skawinie, pomysłodawczyni I Dyktanda Skawińskiego.

I Dyktando Skawińskie zorganizowała Miejska Biblioteka Publiczna w Skawinie w partnerstwie z Liceum Ogólnokształcącym w Skawinie oraz Szkołą Podstawową nr 2 w Skawinie.

Sponsorami dyktanda byli: ZPH Frezwid; ZELPiG s.c. Piotr Pietrzko, Grzegorz Pietrzko; Henwal Spółka z.o.o.; Centrum Papieru; Urząd Miasta i Gminy w Skawinie, Książka w mieście.

O informacje promujące przedsięwzięcie zadbali patroni medialni: Dziennik Polski, Radio WAWA, InfoSkawina, Skawina24, Gazeta Skawina, TV Skawina, Kropka.pl.

Serdecznie dziękujemy wszystkim uczestnikom, sponsorom i partnerom. II Dyktando Skawińskie za rok! Serdecznie zapraszamy już teraz.

Przedstawiamy treść dyktanda:

 

Przedstawiamy tekst I Dyktanda Skawińskiego. Jak oceniają Państwo jego poziom trudności?

O skawiniance Tani marzącej o sukcesie w stolicy

Tania wróciła ze szkoły do domu jak zwykle o wpół (a. pół) do czwartej. Weszła do nowo wymalowanego na kolor bladoliliowy pokoju, zrzuciła z ramion plecak i otworzyła na oścież (a. na rozcież, a. na roścież) okno. Choć było wczesnozimowe popołudnie, przez chmury przebijały się nieśmiało pojedyncze promienie słońca.

„Na pewno chciałoby mi się bardziej żyć, gdybym miała to już za sobą” – westchnęła nasza bohaterka. Zmorzona kilkugodzinnymi, nudnawymi i wlokącymi się w nieskończoność lekcjami, padła na szezlong stojący przy biurku i prawie że od razu zasnęła.

W maju czekała ją matura, ale Tania (to zdrobnienie od Tatiana) jej się nie bała w odróżnieniu od większości koleżanek, które naprawdę, nie na żarty wpadały jedna po drugiej w popłoch. Po prostu egzamin dojrzałości był jej niestraszny. Choć materiału do ogarnięcia wcale nie ubywało, a dwuipółmiesięczny okres nikł w okamgnieniu, Tania się nie przejmowała, najzwyczajniej w świecie wierzyła w siebie.

Uważała się za nie najgorszą uczennicę, a w oczach nauczycieli uchodziła nawet za osobę arcyzdolną i megapracowitą, a w dodatku koleżeńską i spolegliwą. Poza szkołą była dziewczyną towarzyską i superrozrywkową.

Na studniówce pokazała jeszcze od innej strony, na co ją stać. Przede wszystkim ubrała się wystrzałowo w minisukienkę z dekoltem i krezką u szyi, towarzyszył jej wysoki, przystojny blondyn à la Leonardo DiCaprio albo Krystian Wieczorek, a na parkiecie szalała jak prawdziwa gwiazda-celebrytka (a. gwiazda celebrytka).

W skrytości ducha Tania chciała być w dorosłym życiu kimś nietuzinkowym, odnieść nieskrywany sukces i nie zawieść rodziców, którzy od najmłodszych lat ją wspierali i przekonywali, że jeśli będzie mocno pracować, daleko zajdzie.

Niezrealizowanie oczekiwań mamy i taty nie wchodziło więc w grę. „Chybaby tego nie przeżyli, gdyby podziało się inaczej” – rozmyślała czasem ze strachem Tania. – „Ożeż ty, babo, zabierz się natychmiast do powtarzania materiału!” – upominała siebie samą, kiedy dopadało ją lenistwo.

Już w I (a. pierwszej) klasie Liceum Ogólnokształcącego im. (a. imienia) Marii Skłodowskiej-Curie w Skawinie postanowiła, że wyjedzie do Warszawy i zacznie studia na Uniwersytecie Warszawskim na dziennikarstwie. Ów kierunek zawsze ją przeogromnie pociągał, interesowała się bowiem od dawien dawna sprawami Polski i zagranicy, wciągały ją problemy społeczne i polityka.

Tania miała przynajmniej jedno głęboko skrywane nie skrywane marzenie: chciała w przyszłości zostać drugą Justyną Pochanke, obecną gwiazdą TVN (a. TVN-u), która imponuje jej profesjonalizmem, opanowaniem na wizji, kulturą osobistą i urodą.

O tym, że można to osiągnąć, świadczy kariera nikomu nieznanej bliżej jeszcze kilka lat temu dziewczyny z małego miasteczka takiego jak Skawina Anny Seremak z Alwerni, która dzisiaj prowadzi coweekendowe wydania „Faktów” w telewizji TVN 24.

„A nuż, widelec powiedzie się również mnie” – powtarza sobie codziennie Tania.