sobota, 28 listopada 2020 Imieniny: Lesław, Zdzisław

Uchodźcy w Skawinie – czy to możliwe?

Kwestia ewentualnego przyjęcia uchodźców do Polski wciąż generuje ogromne zainteresowanie społeczne. Sprawa dzieli Polaków, wciąż nie ma pewności, jak zostanie rozwiązana przez rząd i, w przypadku przyjęcia uchodźców, przez poszczególne samorządy.

Gminy położone przy południowej granicy naszego kraju, czyli Zakopane, Kościelisko czy Szczawnica, postawiły sprawę jasno. – Nie byłem i nie jestem związany żadną umową, ani innym zobowiązaniem do przyjęcia uchodźców zagranicznych i nie ma najmniejszych obaw, że emigranci z Bliskiego Wschodu zostaną przyjęci i zakwaterowani na terenie gminy – cytuje Bohdana Pitonia, wójta Kościeliska, TVN24.

Nieco mniej jednoznaczne zdanie ma Stefan Kolawiński, burmistrz Bochni, cytowany przez Wirtualną Polskę. – Nie jestem przeciwny pomocy dla uchodźców, mało tego, jak każdy człowiek wychowany we wrażliwości chrześcijańskiej chcę im pomóc. Sprzeciwiam się jednak narzucaniu form tej pomocy, sprzeciwiam się realnemu zagrożeniu utracenia stabilizacji egzystencjalnej uzyskanej kosztem wyrzeczeń i walk dziesiątków pokoleń.

Z listopadowego sondażu TNS Polska dla Polskiej Agencji Prasowej można było się dowiedzieć, że 73 proc. respondentów chce udzielenia pomocy najpierw naszym rodakom na wschodnie, a dopiero w dalszej kolejności uchodźcom z Afryki i Bliskiego Wschodu. Tyle samo procent uważało, że nie stać nas na przyjmowanie uchodźców. W tym samym badaniu jednak 53 proc. pytanych było zdania, że Polska powinna włączyć się w rozwiązanie problemu, ponieważ jest członkiem Unii Europejskiej.

W styczniu Onet.pl, powołując się na sondaż Instytutu Badań Rynkowych i Społecznych IBRiS, podawał, że 46,7 proc. Polaków sądzi, że nasz kraj nie powinien przyjmować uchodźców. Odmiennego zdania było łącznie 47,4 proc.

Sondaż, już po zamachach w Brukseli, opublikowała Wirtualna Polska. Badanie IBRiS wykazało, że zdecydowana większość Polaków nie chce, by do naszego kraju trafili uchodźcy spoza Unii Europejskiej, którzy mieliby zostać rozdzieleni wedle klucza ustalonego przez przywódców krajów członkowskich. Sprzeciwiło się temu aż 70 proc. badanych. Przyjmowanie uchodźców poparło natomiast 24 proc.

Zdania podzielone są również w Skawinie, jednak tendencja wydaje się być podobna, jak w całym kraju. – Nie chcę uchodźców w Skawinie, boję się zamachów terrorystycznych. To nie są uchodźcy, tylko ekonomiczni imigranci, głównie młodzi mężczyźni. Skawina jest jednorodna kulturowo, więc zarówno my, jak i oni, czulibyśmy się zagrożeni – mówi mieszkanka naszego miasta.

Są jednak również głosy sprzeciwu wobec takiej postawy. – Sami chrześcijanie mieszkają w Skawinie, religia katolicka mówi o tym, żeby pomagać, a nie odwracać się plecami. O co więc chodzi? – zadaje retoryczne pytanie skawinianin.

Proboszczowie w sołectwach, do których udało nam się dodzwonić, niechętnie wypowiadali się w kwestii uchodźców. Pod koniec ubiegłego roku zdanie zabrały jednak władze miasta. Jednoznacznie głos zabrał burmistrz Norbert Rzepisko. Czy Skawina przyjęłaby uchodźców? – Podobne pytanie zadał nam wojewoda. Odpowiedź była jednoznaczna. Gmina Skawina nastawiona jest na zapewnienie bezpieczeństwa mieszkańcom naszej gminy, także mieszkaniowego. Gotowa jest przyjąć, w pierwszej kolejności repatriantów ze wschodu, o ile będzie taka konieczność – podkreślił Rzepisko.

Wiceburmistrz dodał, że gmina nie zastanawiała się nad liczbą uchodźców, których mogłaby przyjąć. Zaznaczył, iż gmina nie ma wolnych lokali oraz że radni akceptują stanowisko burmistrza.

dg